Czas przygotowań, szukania sponsorów wyprawy, kompletowania sprzętu potrzebnego w trakcie podróży, drukowania nadruków na koszulki, sprawdzania czy wszystko co potrzebne jest spakowane, dobiegł końca.
Przez kolejne 24 dni Błażej przejechał zaplanowaną przez siebie trasę. Oczywiście nie obyło się bez pewnych komplikacji, poszukiwania dróg rowerowych, którymi przejazd był starannie zaplanowany w rozpisce codziennej trasy, wielu „kapci”, walki z czasem by zdążyć na prom, itp.
Błażej mijał po drodze wiele ciekawych miejsc, wśród których jako najciekawsze wymienia Aberystwyth, Swansea, Freshwater West, Edynburg, Aviemore, Whitby, Orkady oraz calą drogę z Tain do John o'Groats. Tą ostatnią uważa zresztą za najpiękniejszą drogę przez którą było mu dane kiedykolwiek do tej pory jeździć rowerem.
Na swej drodze spotkał wielu bardzo sympatycznych ludzi, nie tylko Anglików, Walijczyków czy Szkotów, ale także wielu ludzi z różnych stron świata, m.in. z Węgier, Nowej Zelandii, USA, Niemiec, Włoch. Wszyscy byli bardzo miło nastawieni do Błażeja, niejednokrotnie oferując mu pomoc.
Gdy zapytałem Błażeja co było dla niego największym zaskoczeniem podczas tych 24 dni w podróży, odpowiada:
Zdziwiło mnie to, że w Walii jest 50% szansy że spotkamy kogoś z Niemiec mieszkającego w Walii; zaskoczyły mnie też tłumy Włochow (ale turystów, nie mieszkańców) na Orkadach.
Zaskoczyła mnie pozytywnie piękna pogoda jaka miałem, gdyż myslałem że przez 24 dni bedzie tylko padać z trzema dniami na słońce, było niemal na odwrót. Piękne są, a przy okazji bardzo mistyczne domy, zbudowane 3500 lat przed Chrystusem, które znajdują się miedzy innymi w Skara Brae, oraz klify w tamtych okolicach i przy Manorbier.
Pytanie, czy nie miał chwil zwątpienia, by przerwać tą wyprawę skomentował następująco:
NIE, nie mialem chwili zwatpienia, to bylo jak moje marzenie, bylem pewien i w 100% zdecydowany, przyjechałem do UK tylko i wyłacznie dla tej jednej wyprawy, cala reszta czyli praca i inne sprawy w Londynie to tylko dodatki, ktore pojawiły się na drodze do zrealizowania tej wyprawy.
Moim celem nie jest opisywanie całej podróży, dzień po dniu, gdyż takowy opis zainteresowani znajdą na blogu Błażeja poświęconemu tejże wyprawie. Na blogu tym, którego lektura przybliża nam jak wyglądał niemal kilometr po kilometrze, możemy znaleźć także odpowiedzi na takie pytania jak choćby: co ma wspólnego National Cycle Network z miastem Bristol, do czego może się przydać łódź rybacka podróżnikowi na rowerze i wiele innych. Znajdziemy także więcej szczegółowych informacji, zarówno na temat samego podróżnika, jak i Fundacji którą wspiera.
Gorąco zachęcam więc do odwiedzenia tegoż bloga i bliższego zapoznanie się z informacjami tam zawartymi. Znajduje się on pod adresem: http://roweremdookolauk.wordpress.com/
Dalsze plany
Na koniec musiało się pojawić pytanie: Co dalej? Jaki jest kolejny cel wyprawy? Bo człowiek „zaszczepiony” pasją podróżnika po zakończeniu jednej wyprawy nie siada i nie rozpamiętuje jej przez kolejne lata. Podróżnik już podczas jedej podróży układa sobie kolejną w głowie.
Odpowiedź naszego bohatera nie zostawia złudzeń, że i On jest jednym z prawdziwych podróżników.
Ta wyprawa pojawiła sie przed inną moją podróżą, którą juz planuje od kilku lat i którą zrealizuję najwcześniej za dwa lata. Jest to bardzo duży projekt. Na razie nikomu nie zdradzam szczegółów.
Jednocześnie Błażej zaznacza, iż mimo, że ta wyprawa po UK była na rowerze nie oznacza to, że każda kolejna będzie właśnie na dwóch kółkach.
Pozostaje trzymać kciuki za powodzenie kolejnego, tajemniczego projektu Błażeja i należy mieć nadzieję, że w kolejnej wyprawie będzie również można uczestniczyć za pośrednictwem internetowego bloga.
Kończąc, mam nadzieję, że historia Błażeja zainteresowała Cię Drogi Czytelniku na tyle by bliżej poznać i zwiedzić Wielką Brytanię, ponieważ kryje Ona wiele prawdziwych perełek w sobie. Poza pięknymi miastami, jest tu wiele godych polecenia miejsc. Warto więc potraktować UK jako kraj w którym można spędzić nie tylko czas związany z pracą, ale również jako kraj będący doskonałą alternatywą do spędzenia udanych wakacji.
Nie oznacza to, że każdy musi w przeciągu niecałego miesiąca przebyć ponad 2500 km rowerem. Przyznać jednak trzeba, że Wielka Brytania ma dobrze rozwiniętą infrastrukturę dla wycieczek pieszych czy rowerowych i wiele lokalnych ścieżek, oddalonych od ruchliwych dróg, oferuje miłe spędzenie wolnego czasu, czego sobie i Tobie Drogi Czytelniku życzę.